Syrop z pigwowca

Wskazówki

  • Wszyscy wiemy, że owoce pigwowca są twarde jak kamień i ich krojenie bywa męczące. Ja zawsze używam do tego dużego, ciężkiego i przede wszystkim bardzo ostrego noża. Ponieważ owoce potrafią uciekać spod ostrza, dla bezpieczeństwa kroję je na stabilnej, drewnianej desce.
  • Zdarza się, że mimo potrząsania słoikiem, na dnie zostaje gruba warstwa nierozpuszczonego cukru. Wtedy po prostu otwieram słoik i dokładnie mieszam całość wyparzoną, suchą łyżką. Czasem też celowo zostawiam słoiki w nieco cieplejszym miejscu w kuchni na dodatkowy dzień, w cieple cukier rozpuszcza się znacznie szybciej.
  • Ponieważ nie pasteryzuję tego syropu, niska temperatura to podstawa. Wszystkie słoiki trzymam w lodówce. Tak zabezpieczony syrop bez problemu wytrzymuje u mnie kilka miesięcy i zachowuje swój świeży, obłędny zapach. Ważne jest tylko to, aby zawsze nabierać go ze słoika idealnie czystą i suchą łyżeczką, dzięki temu nic się nie zepsuje.
  • Nigdy nie wyrzucam owoców, które zostają na dnie! Są cudownie zamarynowane w cukrze. Dodaję je bezpośrednio do herbaty razem z sokiem. Jest to też znakomity gotowy dodatek do zimowych ciast.