- nie zamierzała już wszystkiego znosić w milczeniu,
- nie chciała być jedyną osobą pracującą przy świątecznym stole,
- pragnęła choć raz poczuć, że jej zdanie ma znaczenie.
Goście przyjeżdżali dalej, walizki ustawiały się w przedpokoju, a dom z każdą godziną robił się coraz ciaśniejszy. Jednak Marina po raz pierwszy od dawna nie miała zamiaru udawać, że wszystko jest w porządku. Wiedziała już, że jeśli nie postawi granic teraz, za rok historia powtórzy się dokładnie tak samo.
To nie była zwykła kłótnia o święta, tylko początek ważnej zmiany. Marina wreszcie postanowiła zawalczyć o spokój, szacunek i własny głos.
