Pies, który prawdopodobnie miał kiedyś dom
Wkrótce stało się jasne, że najprawdopodobniej nie był to pies, który przez całe życie żył bez kontaktu z człowiekiem.
Jego zachowanie, ogólny stan oraz obroża wskazywały, że wcześniej mógł należeć do kogoś i mieć swój dom.
A jednak nikt się po niego nie zgłosił.
Nikt o niego nie zapytał.
Nikt nie przyjechał, żeby go odebrać.
Ta świadomość była szczególnie bolesna. Pies, który najwyraźniej kiedyś znał życie u boku człowieka, leżał teraz samotnie w szpitalu weterynaryjnym i walczył o przetrwanie.
Każda minuta wydawała się ciągnąć bez końca.
Podczas leczenia trudno było przestać o nim myśleć. Wciąż wracało pytanie, ile bólu musiało znieść to zwierzę, zanim wreszcie ktoś je zauważył i przyszedł mu z pomocą.
Pies był nieprzytomny. Podczas operacji lekarze nieustannie monitorowali jego stan. Każde uderzenie serca i każda zmiana parametrów życiowych mogły mieć ogromne znaczenie.
Pozostawało czekać na choćby najmniejszy znak.
Znak, że nadal chce walczyć.
